Dzień sześćdziesiąty siódmy 29.11.2018
Gotować rosół dwa razy w ciągu dnia? Czy to możliwe. Nie. A jednak…
Wstaliśmy rano skoro świt. Trochę nie mogłam spać wczoraj w nocy, ale obejrzałam dwa odcinki Narkos i w końcu jakość zasnęłam.
Archiwum kategorii: Argentyna
Argentyna – Dzień 66
Dzień sześćdziesiąty szósty 28.11.2018
Wczoraj wieczorem zmiana opatrunku, pojechaliśmy do szpitala, będzie dobrze, przynajmniej wszystko na to wygląda. Dziś już dużo lepiej. Noga prawie nie boli, tylko taka jest tkliwa przy dotknięciu. Dzień leniwie upływa na drobnych sprawach. Może jutro już się człowiek trochę ogarnie i wyruszymy w drogę?
Argentyna – Dzień 65
Cały dzień w łóżku. Padre Jorge Maniak dba o mnie jak może, przynosi bułeczki, chlebek, facturas (słodkie ciastka) na podwieczorek. Krzysztof wygładza film. Ciągle problem z dźwiękiem..
Argentyna – dzień 64
Dzień sześćdziesiąty czwarty 26.11.2018
Rano budzi mnie ból. Od paru dni odkładam wizytę w aptece, łudząc się że przejdzie samo (!!!). Nie przechodzi. Trzeba jechać do apteki, bez problemu sprzedają mi antybiotyk. Furaginu nie ma, ale jest coś innego, co ma w składzie norloxacinę i fenazopiridinę, dwie tabletki kompleksowo, jedna co 12 , druga co 8 godzin.
Argentyna – Dzień 63
Dzień sześćdziesiąty trzeci 25.11.2018
Ciekawy dzień dziś… o 10.00 uczestniczymy we mszy. Padre Andrzej nas poprosił, także się zgadzamy. Msza jest dla dzieci. W porównaniu z polskimi tradycjami uczestniczenia we mszy, ludzi jest stosunkowo niewiele, jakieś 100 osób. Dzieci przygotowały specjalne przedstawienie.
Argentyna – Dzień 62
Dzień sześćdziesiąty drugi 24.11.2018
Zwiedzamy dziś z Padre Andrzejem Redukcje San Igacio i górę Santa Ana, gdzie w 2011 postawiony został krzyż. Dzień upływa nam naprawdę przyjemnie.
Z krzyżem na górze Santa Ana związana jest legenda. W Santa Ana małym miasteczku w latach trzydziestych ubiegłego wieku funkcjonowała prężnie cukrownia, która dawała mieszkańcom pracę.
Argentyna – Dzień 61
Dzień sześćdziesiąty pierwszy 23.11.2018
Noc parszywa. Co tu dużo mówić dramat. Obiecałam sobie i mężowi, że nie będę się za dużo użalać, ale jak tu spać w aucie, skoro jest w nim 27 stopni i żadnego przewiewu. Nie możesz okna otworzyć, bo tony komarów chcą cię zabić.
Argentyna – Dzień 60
Dzień sześćdziesiąty 22.11.2018
Dzień dziś bardzo pracowity. Rano robiłam pranie w rzece, Krzysiek zabrał sie za film z Urugwaju. Słońce od rana bardzo gorące. Rano o 9:00 było już ponad 26 stopni. W ciągu dnia w samochodzie temperatura wzrosła do 34 stopni.
Argentyna – Dzień 59
Dzień pięćdziesiąty dziewiąty 21.11.2018
Rano budzimy się na stacji benzynowej, bo jakoś tak dziś wyszło że nocowaliśmy w takim miejscu. Było już późno i zaczynało się ściemniać, więc zdecydowaliśmy się wczoraj zatrzymać się, coś zjeść i raczej spać.
Pierwsze miasto, gdzie rano sie zatrzymaliśmy to Colon.
Urugwaj – Dzień 58
Dzień pięćdziesiąty ósmy 20.11.2018
Dziś trochę inaczej niż wczoraj. Diagnoza jest krótka. Elena ma ogromną depresję, pogłębiającą się straszliwie. Nie wiadomo co z tym robić, bo tak jak zadecydowaliśmy, dziś o 12.00 wyjechaliśmy z Mercedes. Przygnębiona jestem bardzo, bo tyle czasu dochodzić do siebie po rozwodzie (trzy lata) to dużo.
