Cały dzień w łóżku. Padre Jorge Maniak dba o mnie jak może, przynosi bułeczki, chlebek, facturas (słodkie ciastka) na podwieczorek. Krzysztof wygładza film. Ciągle problem z dźwiękiem..
Archiwum kategorii: Podróże
Argentyna – dzień 64
Dzień sześćdziesiąty czwarty 26.11.2018
Rano budzi mnie ból. Od paru dni odkładam wizytę w aptece, łudząc się że przejdzie samo (!!!). Nie przechodzi. Trzeba jechać do apteki, bez problemu sprzedają mi antybiotyk. Furaginu nie ma, ale jest coś innego, co ma w składzie norloxacinę i fenazopiridinę, dwie tabletki kompleksowo, jedna co 12 , druga co 8 godzin.
Argentyna – Dzień 63
Dzień sześćdziesiąty trzeci 25.11.2018
Ciekawy dzień dziś… o 10.00 uczestniczymy we mszy. Padre Andrzej nas poprosił, także się zgadzamy. Msza jest dla dzieci. W porównaniu z polskimi tradycjami uczestniczenia we mszy, ludzi jest stosunkowo niewiele, jakieś 100 osób. Dzieci przygotowały specjalne przedstawienie.
Argentyna – Dzień 62
Dzień sześćdziesiąty drugi 24.11.2018
Zwiedzamy dziś z Padre Andrzejem Redukcje San Igacio i górę Santa Ana, gdzie w 2011 postawiony został krzyż. Dzień upływa nam naprawdę przyjemnie.
Z krzyżem na górze Santa Ana związana jest legenda. W Santa Ana małym miasteczku w latach trzydziestych ubiegłego wieku funkcjonowała prężnie cukrownia, która dawała mieszkańcom pracę.
Argentyna – Dzień 61
Dzień sześćdziesiąty pierwszy 23.11.2018
Noc parszywa. Co tu dużo mówić dramat. Obiecałam sobie i mężowi, że nie będę się za dużo użalać, ale jak tu spać w aucie, skoro jest w nim 27 stopni i żadnego przewiewu. Nie możesz okna otworzyć, bo tony komarów chcą cię zabić.
Argentyna – Dzień 60
Dzień sześćdziesiąty 22.11.2018
Dzień dziś bardzo pracowity. Rano robiłam pranie w rzece, Krzysiek zabrał sie za film z Urugwaju. Słońce od rana bardzo gorące. Rano o 9:00 było już ponad 26 stopni. W ciągu dnia w samochodzie temperatura wzrosła do 34 stopni.
Argentyna – Dzień 59
Dzień pięćdziesiąty dziewiąty 21.11.2018
Rano budzimy się na stacji benzynowej, bo jakoś tak dziś wyszło że nocowaliśmy w takim miejscu. Było już późno i zaczynało się ściemniać, więc zdecydowaliśmy się wczoraj zatrzymać się, coś zjeść i raczej spać.
Pierwsze miasto, gdzie rano sie zatrzymaliśmy to Colon.
Urugwaj – Dzień 58
Dzień pięćdziesiąty ósmy 20.11.2018
Dziś trochę inaczej niż wczoraj. Diagnoza jest krótka. Elena ma ogromną depresję, pogłębiającą się straszliwie. Nie wiadomo co z tym robić, bo tak jak zadecydowaliśmy, dziś o 12.00 wyjechaliśmy z Mercedes. Przygnębiona jestem bardzo, bo tyle czasu dochodzić do siebie po rozwodzie (trzy lata) to dużo.
Urugwaj – Dzień 57
Dzień pięćdziesiąty siódmy 19.11.2018
Rano naprawiamy Defendera. Tuż obok. W Sarandi okazało się ze pękło jedna z części trzymająca poduszkę pneumatyczna w zawieszeniu. Pękła, rozdarła się cokolwiek takiego. Krzysiek odkrył to już w piątek, jak tylko przyjechaliśmy do Sarandi. Siedział akurat na krześle tuż obok koła i tak sobie zaglądnął w nadkole i okazało się ze niestety ta część wyszła ponad sprężynę.
Urugwaj – dzień 56
Dzień pięćdziesiąty szósty 18.11.2018
Niedziela w Sarandi del Yi. Od rana wielkie zawody w pieczeniu barana. Już od siódmej rano trwają przygotowania. Przede wszystkim wielkie rozpalanie ognia. Jest sporo ludzi, około 20 zawodników, biorących udział w konkursie na najlepszego barana. W dwóch punktach leżą ogromne rzesze (bym rzekła) surowych baranów.