Archiwum kategorii: USA

882. Great Basin Nacional Park

882 dzien wyprawy

co za wspaniały, intensywny, wyczerpujący dzień. Byliśmy zobaczyć dziś park Great Basin . najpierw załapaliśmy się na zwiezanie jaskini Lehman Cave. Niestety trochę mnie rozczarowało to że trzeba płacić za wejscie do jaskini. Niby tylko 12 od osoby, ale jednak myślałam, że to będzie w cenie karnetu do parku.

879. Koniec paragonów grozy

879 dzień wyprawy

Jeśli taki tytuł, to znaczy że jesteśmy już w Nevadzie i pierwsze tankowania za nami. Nareszcie paliwo spadło poniże 4 usd za galon. Jedziemy spokojnie, odwiedzamy Tonopah, a w nim tankujemy oczywiście, ale nie że do pełna, bo Ely które dziś jest naszym celem ma znacznie lepszą (niższą) cenę na aplikacji Gas buddy.

878. Wjeżdżamy do Nevady

878 dzień wyprawy

Ranek pojawił się oczywiście kolejny problem. No nie bylibyśmy sobą, gdyby czegoś nie trzeba było załatwiać. tym razem okazało sie, że mamy gwoździa w oponie Znaczy tego jeszcze nie wiedzieliśmy, kiedy wyjeżdżaliśmy z campingu, ale już byliśmy przekonani że trzeba jechać do wulkanizatora.

877. Dzień techniczny i odpoczynek

877 Dzień Wyprawy

Dzisiaj postanawiamy że nigdzie nie ruszamy z kempingu. Nadrabiamy zaległości w blogu, trochę spraw technicznych i gotowanie. Mamy z pierwszego dnia wjazdu do Kalifornii chyba z 7 kg mięsa… Żona poszła sama na zakupy ;). Dlatego powoli wyciągamy z zamrażarki niektóre kawałki i będziemy je przyrządzać.

875. Bishop, zrzut nieczystości i Crowley Lake

875 dzień wyprawy

Dziś jak zwykle dzieje się bardzo dużo. O wiele za dużo niż człowiek mógłby zawrzeć w tytule. Rano chcieliśmy ogarnąć się szybko i wyruszyć z naszego campingu w stronę Bishop. Ale Krzysiek wymyślił że coś jest nie tak z naszym generatorem, że w ogóle nie ładuje on akumulatorów, że może przetwornica nie działa, ta co zamienia 110 na 12 volt.

874. Ugryzienie przez osę

874 dzień wyprawy

Spokój cisza i upał. Tak było rano. Poszam dziś na sposób niczego nie pieczemy i gotujemy w aucie, zasłonięte wszystkie okna, nie wpuszczamy słońca. Nawet poranną kawę zrobiłam sobie na zewnątrz specjalnie wyciągnęłam kuchenkę jednopalnikową, aby tylko nie nagrzać w środku.